niedziela, 10 sierpnia 2014

Wypad na Czantorię

 10 sierpnia wybraliśmy się na wypad do Czantorii i oczywiście Kentucky nam towarzyszył :D Jak zwykle było upalnie, ale na szczęście był chłodny wiaterek ^^ Dojechaliśmy na miejsce przed 11:00 i wyruszyliśmy na szlak.
Moje pierwsze wrażenie gdy zobaczyłam tą wielką górkę na którą musieliśmy się wdrapać to od razu się zniechęciłam, ale nie po to tu przyjechałam, żeby narzekać :P, więc z mobilizowałam się i w mawiałam sobie,że muszę dojść na sam szczyt :D Pierwsze wchodzenie pod górkę było bardzo męczące. Przeszliśmy tylko kawałek i od razu odpoczynek. Droga na Czantorię była bardzo stroma co powodowało, że szybko się męczyliśmy a w sumie nie tylko my, więc  chodziliśmy co kawałek i odpoczynek. Denerwujące było to, że moja siostra narzekała i ma gorszą kondycję ode mnie (a chodzi na zajęcia taneczne) :P Kentucky super się spisał. Był grzeczny choć czasami szczekał na innych. Aussik też się męczył, ale on to chyba miał najlepszą kondycję od nas.
 Za nami już połowa drogi a przed nami jeszcze kawał drogi i co najgorsze jeszcze bardziej stroma droga niż wcześniej :( Poszliśmy tym razem laskiem, lepiej szło się lasem niż kamieniami. Odpoczynki co raz częstsze i w końcu po 2 godzinach i 48 minutach doszliśmy na szczyt(tam gdzie wyciąg krzesełkowy). Byliśmy szczęśliwi, że udało się nam dojść na Czantorię :) I tu był mega odpoczynek ^^
Po wielkim odpoczynku chcieliśmy iść na Czantorię Wielką gdzie jest granica z Czechami. Nie poszliśmy tam, ponieważ byliśmy bardzo zmęczeni choć teraz żałuję, że jednak nie poszliśmy tam :( Na tablicy informacyjnej pisało, że idzie się 30 minut choć na drodze do samej Czantorii też pisało, że idzie się 30 minut a tu jednak nie.
 Droga powrotna była o wiele łatwiejsza, bo schodziliśmy z górki i zajęło nam to ponad 1 godzinę. W sumie przeszliśmy 4km i coś a spaliliśmy 334 kalorii, wiec całkiem nieźle :D Gdy dotarliśmy do samochodu to pojechaliśmy do domu. Kentucky wymęczony i ja też, ale było warto :)
 Za tydzień może znowu gdzieś pojedziemy :) A już za 11 dni Annówka - oczywiście będzie relacja z obozu ;)

P.S. Zapraszam Was na fanpage Kentucky'ego (w końcu go zrobiłam choć nie wiem czy będzie na stale) Crazy Shaggy Marble i na mojego fp fotograficznego - Lukoszowe merlaki-fotografia, więc lajkujcie i komentujcie :)

Pozdrawiamy: D&K :-)

16 komentarzy:

  1. Góry z psem to fajna sprawa, warto korzystać z ich uroków zwłaszcza to dosyć dobra alternatywą dla aktywności w ciepłe dni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo, zjeżdżałam zimą z Czantorii :3 Masakra :D Najgorszy stok ever xD
    Ale żeby tak się powspinać z psem to pewnie jest fajnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham chodzenie po górach i już nie mogę się doczekać, aż znajdziemy chwilkę czasu żeby wziąć młodego z nami :) Pas dogtrekkingowy już się robi, nic tylko chodzić! :) FP polubiony :))

    OdpowiedzUsuń
  4. My jeszcze nie mieliśmy okazji być w górach, ale mam nadzieję że kiedyś pojedziemy :).
    Piękny jest Wasz nagłówek! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w goracj, ale bez piesa, może na następny rok.;) Piękne są tam widoczki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oo może i nam by się udało wybrać na Czantorię :D

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Góry i pies to fajne połączenie, z tego, iż jest dużo górskich połonin, gdzie psiak może się swobodnie wyhasać :)
    Świetny blog, piękny i uroczy piesek, ciekawy post i cudne zdjęcia!
    Będę do Was zaglądać z wieeelką przyjemnością :)
    Zaobserwowałam bloga i dodaje go do czytanych! :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    Zapraszam do nas,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny taki wypad z psem w góry. Ja jeszcze na takim nie byłam niestety, ale mam jeszcze trochę życia przed sobą. Świetne zdjęcia! Życzę wam miłego obozu w annówce!

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O proszę ! my również pojawiłyśmy się na Czantorii i to w tym samym dniu :D szkoda, że się nie spotkałyśmy, bo blisko było.Na dużej Czantorii są dwa schroniska więc tam można sobie coś kupić i odpocząć przy relaksującej muzyce :D
    Pozdrowionika ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne miejsce, zazdroszczę i gratuluję udanego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po zdjęciach widać, że Kentucky zadowolony z wyprawy.

    Szkoda, że nie pokusiliście się żeby iść dalej bo dojście na Duża Czantorie biegnie przez las i jest zdecydowanie łagodniejsze podejście .

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Piesek widać, że uradowany :)
    Pozdrawiamy, obserwuję
    Ola i Piano ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaki szczęśliwy i śliczny psiak <3 Bardzo podobają mi się owczarki australijskie a blue merle jeszcze bardziej <333
    Pozdrawiam i obserwuję
    zwariowaneurwisy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Doskonale wiem jak pogoda wpływa na nas ludzi i zwierzęta, wiele szybciej się męczymy. My gdy wybraliśmy się na Jaworzynę to bardzo przygrzewało i po krótkim wysiłku miałam już dość. Piękne zdjęcia i piękne widoki.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny taki wypad w góry. Po zdjęciach widać, że Kentucky zmęczony, ale zadowolony! :) Wspaniałe widoki.

    Pozdrawiamy, Ola i Nero.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam ludzko- psi team wędrujący po górach :-) Od 3 lat spędzamy z psami urlop w górach i to są najcudowniejsze wakacje! Przez dwa lata jeździliśmy w Karkonosze bo tam wszędzie można z psami pójść. W tym roku przypadkiem byliśmy w Wiśle i wdrapaliśmy się m.in. na Czantorię. Nie pamiętam, żebyśmy się jakoś bardzo zmęczyli ;-) Tyle, że w ciągu 6 dni zdobyliśmy kilka okolicznych szczytów i tak naprawdę już nie pamiętam gdzie było najtrudniej :-) Ogólnie, w porównaniu z karkonoskimi szlakami okolice Wisły wydały nam się łagodne ale kiepsko oznakowane.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy