poniedziałek, 9 maja 2016

Frisbee czas zacząć!

  Sezon frisbee w końcu się rozpoczął a w nim próbujemy brać udział w poszczególnych wydarzeniach. Przygotowania trwają a głównie u mnie pod względem rzutowym.
 Niedawno, czyli 23 kwietnie tego roku były organizowane zawody Dog Games w Warszawie a konkretnie w miejscowości Kaputy, oczywiście nie mogło nas zabraknąć.
Pierwszy raz zapisałam Kentucky'ego na speedway i tradycyjnie na dogdartbee. Co do pierwszej konkurencji to piesełek super się skupił. Ma zakodowane, że gdy Pańcia biegnie to trzeba za nią biec (szkoda, że nie ma tak na dartbee :P). W pierwszym dniu miał czas 36,81 km/h a w następny dzień 37,34 km/h i udało nam się załapać 13 miejsce :) Kentucky bardzo nie lubi gdy ktoś go trzyma za szelki i wyrywając się do mnie próbował się wyszarpać z szelek co go niestety spowolniło choć wydaje mi się, że jest w stanie troszkę szybciej pobiec.

A jeśli chodzi o dartbee no tu było na prawdę ciężko choć było zdecydowanie mniej zapisanych osób niż w poprzednim roku na summer to jednak każdemu co najbardziej przeszkadzało to uczestniczenie dosyć silnego wiatru podczas imprezy.
 W pierwszy dzień zdobyliśmy tylko 80 punktów, obawiałam się, że nawet nie załapiemy się do pierwszej 30-tki uczestników. Kentucky bardzo się zmienił a raczej znowu stał się niefortunnym pieskiem i ponownie pokazuje jak zapaszki są bardziej atrakcyjniejsze od pracy ze mną, czyli Pańcia znowu staje się nudna, tia... Próbował zwiewać z dyskiem do piesków zamiast oddać dysk i plus powoli irytujące tarzanie się tuż przed wyrzutem kolejnego dysku. W dodatku gdy wyznaczam sobie cel rzutu nagle moje skupienie zwraca uwagę na Kentucky'ego zamiast na cel i wtedy dyski lecą tam gdzie nie mają, czyli kolejna rzecz do przepracowania, ale to jeszcze nie było nic co było w następnym dniu.....
   Możecie się domyślić, że udało nam się dostać do pierwszej 30-tki uczestników a raczej 35, tak udało się. Dostaliśmy się do Dywizji 3 no cóż wiatr miał być mniejszy, ale było gorzej niż  w poprzednim dniu i tak zamiast lepiej to zdobyliśmy caluśkie 0 punktów, so happy.... Ale na spojrzeniu wyników w necie nawet tak źle nam nie poszło choć ja zawsze patrzę pod tym względem, że mogło być lepiej, bo wiem, że nie pokazałam na co nas stać.
 W pierwszym dniu zdobyliśmy 28 miejsce/ 44 a w Dywizji 3 otrzymaliśmy 6miejsce/10, więc tak jak widać nie jest źle, ale mogło być lepiej :P
 Oczywiście na zawody wybraliśmy się razem z Resetem i Speedy aż ciężko uwierzyć, że przeważała liczba aussików nad jednym borderem :P A na zawodach  poznaliśmy kolejne owsiki :)
                                               od lewej: Dżem, Niuchacz, Reset, Ness i Kentucky

  W następny weekend tj.1maja wybraliśmy się na zawody Orava DiscDog Open, czyli zwiedziliśmy Słowację :D Na początku był dosyć problem ze znalezieniem samochodu, ale tuż "przed" zawodami udało nam się pojechać z nową znajomą. Słowacja piękny kraj a na zawodach całkiem inna atmosfera niż u nas w Polsce. W ogóle na początku miało się wrażenie, że jest brak publiczności, ale po południu dopiero pojawiła się powoli grupka ludzi gdzie przeważała w większości młodzież i dzieci. W sumie i tak nie byłam spięta tym bardziej, że większość osób nas nie zna, więc mogłam się tylko relaksować razem z Kentucky'm ;)
  My zapisani do dartbee czekaliśmy na rozpoczęcie tej konkurencji. Uznałam, że do tossa nie ma sensu zapisywać się tym bardziej, że ja daleko nie rzucam a najbardziej się bałam, że Kentucky będzie zmęczony po agilitkach z poprzedniego dnia dlatego na regenerację dostał pastę z aptusa. 

 Kentucky na początku bardzo ładnie się skupił, ale co z tego jak potem zrobił taką siarę... :P
Otóż gdy ustawiłam ozzika na swoim miejscu on nagle coś wyniuchał (wiedziałam już co się z pewnością wydarzy...), ale ja już wymierzam cel aby dobrze wyrzucić dysk, mówię piesełkowi "obejdź" i co robi Kentucky? On obiega i biegnie wprost do zapachów... :P Oczywiście musiałam biec po niego, bo sam się nie ruszy i potem na szczęście nie robił takich głupstw, w dodatku zastanawiam się nad jego zachowaniem, bo przy kolejnych obejściach Kentucky zaczął szczekać, czyli był nakręcony na pracę a gdy biegł do mnie to nie chciał oddać dysku i uciekał do zapachu, no cóż byle wiem co teraz poprawić ;) 
 Mimo jego zachowania poszło nam w miarę dobrze a w sumie zdecydowanie lepiej niż w Warszawie. Zdobyliśmy 15 miejsce na 19, ale udało nam się uzyskać 110 punktów, czyli idziemy powoli w górę :D 
 Podsumowując nie było wcale źle. Spędziliśmy dzień ze świetnym towarzystwem, czyli ponownie z Resetem i borderkami: Novą&Chilli. Na pewno zawitamy ponownie na zawody za granicą, bo atmosfera jest zarąbista i mam nadzieję, że jeszcze będzie lepiej pod względem zachowania u Kentucky'ego. Powoli zaczynamy ćwiczyć do freestylu, ale nie zawitamy w Poznaniu choć można będzie nas spotkać we Wrocławiu ;) 

Pozdrawiamy: D&K :-)


13 komentarzy:

  1. Musieliście się świetnie bawić:) Ja nie widzę siebie we frisbee, zdecydowanie wolę agility. Ale uwielbiam patrzeć na innych, jak rzucają dyski psom. Wszystkie oziki piękne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo miło było Was poznać i liczymy na kolejne spotkania! Mam nadzieje,że pojawicie się na DG summer i dopiero pokażecie na co Was stać i pobijecie dotychczasowy wynik :D. Zastanawiam się, czy brać udział z Enzo jednak nie jestem do końca do tego przekonana :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na summer będziemy na 99% :P Bierzcie udział :D jak wam nie wyjdzie przynajmniej będziesz wiedzieć co musisz dopracować :)

      Usuń
    2. Jednak i tak mam czarne myśli, że dzięki moim świetnym rzutom skończymy z całym 0 pkt :D

      Usuń
  3. Super było was zobaczyć, bo na podejście zabrakło czasu :P
    Może na DG Summer się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, że cały czas próbujecie, bo na zawodach można zdobyć bardzo dużo doświadczenia. Idzie Wam coraz lepiej, więc trzymam kciuki za kolejne starty! :) Ja myślę nad wyjazdem do Warszawy na dcdc w tym roku, Poznań już oglądałam to może teraz stolica.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz jeszcze bardziej żałuję, że nie mogłam pojawić się na dg Spring, szkoła jak zwykle wszystko popsuła :P. Gratulacje wyników i mam nadzieję, że na Summer już zobaczę Kentuckiego :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie spędzony czas. Widać, że idzie Wam coraz lepiej, a te małe wpadki to do wypracowania :) Powodzenia w następnych startach i gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. No to pracujcie i szlifujcie, żeby poprawiać wyniki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale Kentucky świetnie wygląda jak łąpie dysk, widać że sprawia mu to wiele frajdy! :)
    Im częściej będziecie barć udział w zawodach tym lepiej wam będzie szło, stres na pewno też odgrywa to nie małą rolę, także wielkie gratulacje mimo że nie było pierwszego miejsca!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem super sobie poradziliście, a co do skupienia to wszystko da się wypracować. Trzymam za was kciuki! Sezon rozpoczęliście intensywnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Supcio powoli i pniecie się w górę :) Też chciałam w końcu spróbować coś w takich zawodach i jechać do Kaput, ale cholewka oczywiście zjazd na studiach nie do opuszczenia :(
    Ekipę mieliście cudowną :D I jak przemyślenie ustawione do zdjęcia :P Czeko w środku, mrelaczki na boku :D
    Na Słowację się wybieramy, nie na zawody, ale na wycieczkę. Też słyszałam, że to całkiem odmienny kraj niż nasz, bardziej "psio" :) Aż chce się jechać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie samo tak wyszło z tym grupowym zdjeciem :D

      Usuń

Obserwatorzy